281) Kamieniczna Legnica. Tak - kamienice to jest prawdziwe bogactwo Legnicy. Ich ilość i przede wszystkim skala stawia Legnicę w ścisłej czołówce miast, które mogą pochwalić się tak bogatą zabudową kamieniczną. Mimo, iż cały staromiejski obszar poszedł pod kilof Legnica nadal zadziwia. W kadrze bodajże ul. Żwirki i Wigury.



282) Ślady historii. W wielu miejscach przebija się dawna niemiecka historia ówczesnej Liegnitz. Reklamy dawnych sklepów i punktów usługowych jak widać są trwalsze niż powojenne pokrycia elewacji. Swoją drogą ciekawe jak długo po wojnie takowe reklamy widniały w Legnicy. Patrząc na sposób w jaki wprowadzano Polskość na ziemie wyzyskane myślę, że dość szybko i na szybko zamalowywano takie napisy - chcąc na siłę pokazać piastowskie korzenie ziem wyzyskanych. Ech...



283) W rynku. Stoi sobie żeliwna kula z panoramą XVIII wiecznej Legnicy. Średniowieczną Legnicę otoczyły fortyfikację z ok. 30 basztami. Jednak im bliżej zachodu to średniowieczne miasta były bardziej bogato ufortyfikowane niż miasta w głębi kraju.



284) Ulica Dziennikarska. I dalej widok w ulicę Kościuszki. A sama Dziennikarska kojarzy mi się ze sklepem filatelistycznym, który znajdował się w narożniku ostatniej żółtej kamienicy oraz z niesłychanie wąskim chodnikiem. Lata 70-te, urbanistyka tamtych lat to wprowadzenie wszystkich udogodnień pod samochody i totalna olewka pieszych... Czy obecnie na tym odcinku jest potrzebny, aż tak szeroki przekrój Dziennikarskiej (1x4)? Może warto pokusić się o zawężenie tego odcinka?



285) Ulica Wrocławska. Widok - klasyk. Poranne czerwcowe słońce przyjemnie oświetla elewacje kamienic przy początkowym fragmencie ulicy Wrocławkiej nad którym góruje kościół Najświętszej Maryi Panny. Ech swoją drogą szkoda, że po wojnie przy ewangelickiej wierze pozostał akurat ten kościół. Dlaczego szkoda - kościół jest notorycznie zamknięty. Jego wnętrza to Perełki, które w moim odczuciu biją na głowę wnętrza katedry czy kościoła Św. Jana... Mimo, iż przeżyłem w Legnicy ćwierć wieku to we wnętrzu kościoła NMP byłem raptem kilka razy... Za to klamkę całowałem kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset razy...