291) Galeria Piastów. Potężna jak na Legnicę powierzchnia handlowa, którą trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony to moloch zasysający ludzi z przyległych, ulic, z drugiej moloch, który jednak przyciąga ludzi do centrum, a z trzeciej obiekt, który z jednej strony dezorganizuje przestrzeń miejską np wzdłuż ul. Zamkowej, Grodzkiej czy Środkowej, a zdrugiej tworzy przestrzeń od strony ul. NMP czy nawet ul. Szpitalnej... Myślę, że bardzo pomogłoby otworzenie galerii na przyległe ulice, tzn, przebicie dodatkowych wejść do danych sklepów z ulic, a nie tylko z pasaży galerii.



292) Kulorowo. Wejście do Urzędu Wojewódzkiego, pardon Starostwa Powiatowego, które jak widać znaczną część powierzchni podnajmuje licznym instytucjom, urzędom i firmom. Dziś mam nastrój do czepiania się, więc i tu nie pozostanę bierny. Niby wszystkie tabliczki o ujednoliconym kształcie i układzie, a jednak mocno kłuje po oczach kolorystyczny misz-masz... Niestety w Legnicy brakuje pozytywnych wzorców jak powinna wyglądać nowoczesna powierzchnia infromacyjna przed tym czy innym biurowcem...



293) Odbiór miasta przez przejezdnych. Czyli jak postrzegają Legnicę Ci, którzy tylko przejeżdżają tranzytem przez śródmieście. Przejazd ulicami, Złotoryjską, Chojnowską, Jaworzyńską czy Wrocławską nie oddaje prawdziwego kształtu i potencjału Legnicy. Te historyczne trakty zostały zabudowane szybciej i "niżej", aniżeli całe kwartały pomiędzy tymi ulicami. Prawdziwe bogactwo Legnicy to jednak liczne kwartały kamienicznej zabudowy położonej w poprzecznych ulicach do Jaworzyńskiej, Złotoryjskiej, czy Chojnowskiej. Chyba tylko przejazd ul. Piastowską (jako typową śródmiejsko-tranzytową ulicą) daje wyobrażenie o skali i bogactwie legnickich kamienic...



294) Ulica Złotoryjska. Czepialstwa ciąg dalszy... Galeria Gwarna - kolejna trudna w ocenie legnicka galeria... Na pierwszy rzut oka dla kogoś, kto architekturę traktuje w ten sam sposób co drzewa w parku (po prostu jest...), nie budzi ona zastrzeżeń, a jednak bezpłciowość pseudohistorycznej elewacji w kolorze majtkowego różu burzy odbiór galerii, która na swój sposób pozytywnie uzupełnia kwartał między Złotoryjską, Gwarną, Bankową i Wjazdową. Choć zawsze mogłoby być totalnie bezpłciowo jak w przypadku CH Ferio, nie tak odległego w końcu...



295) Ulica Żwirki i Wigury. Prawdopodobnie... Ech ta skleroza... I tu trzeba się przyczepić, bo o ile kamienice są kapitalne, to już swoboda i wolna amerykanka w prywatnych "remontach" woła o pomstę do nieba... Okna, balkony i ściany w wielu kolorach. Sąsiad wymalował na zielono, to ja na brązowo - i jak to wygląda? "Jak g... w lesie" - cytując klasyka... Ale żby nie było tak całkiem negatywnie, to w kadrze widać kwintesencję Legnicy - przedwojenne chodniki z dużych granitowych płyt, których nic nie jest w stanie ruszyć... Tkwią od dobrych kilkudziesięciu lat i jeśli polska ręka ich nie rusza to przetrwają kolejnych kilkadziesiąt. Co prawda jest to zimowa zmora, bo granit jest gładki i łatwo na nim o wywrotkę, ale coś za coś. Lepszy przedwojenny niemiecki chodnik, niż polski nowoczesny oczywiście z "polbruku" - choć założę się, że zdecydowana większość starszych mieszkańców Legnicy ma odmienne zdanie w tej kwestii.