386) Legnickie wille. W zasadzie tego typu zabudowa skumulowana jest w obrębie Tarninowa, który na siłę można administracyjnie rozszerzyć o poniższy kadr ustrzelony w obrębie skrzyżowania Złotoryjskiej z Hutników i Poselską. Nie mniej jednak znalazłoby się "kilka" rodzynków rozrzuconych po innych rejonach miasta. Tak czy inaczej charakter zabudowy imponujący.



387) Star... ostwo rzecz jasna. Ciekawie został wygenerowany herb Starostwa Legnickiego, gdzie połowę tarczy zajmuje dolnośląski orzeł, a drugą połowę białoczerwona szachownica - czyżby uproszczona forma wskazania polskości tych ziem? Równie dobrze szachownica mogłaby być białoniebieska -nawiązując tym samym do barw Legnicy...



388) Ulica Chojnowska. I ślepe ściany szczytowe w miejscu dawnego styku z kolejnymi, dziś już nieistniejącymi kamienicami. Pamiętam z dzieciństwa, że Legnica wręcz opływała w "murale" reklamujące przeróżne zakłady i produkty made by PRL. A i dziś w wielu miejscach owe murale mają się dość dobrze. Co prawda przykryte paskudnymi bilboardami, ale jednak...



389) Legnicka architektura w skali makro. Detale na jednej z kamienic bodajże z ul. Złotoryjskiej. Czysty eklektyzm, czyli brak ładu i składu, brak możliwości wskazania jednoznacznej przynależności czy inspiracji do danego stylu w architekturze. Poniższy kadr to być może inspiracja kulturą bizantyjską, a być może renesansem... Jedno jest pewne indywidualna wymiana okiem bez poszanowania oryginalnych założeń jak i talerze TV Sat nie wpływaja pozytywnie na odbiór owej kamienicy...



390) Odbudowa trwa. I pomyśleć, że idiotyczna decyzja na ówczesnym szczeblu powiatowym, wojewódzkim, a być może w sztabie PGWAR niemal zmiotła z powierzchni ziemi prawie całą zabudowę historycznego centrum Legnicy. Dziś, mimo upływu ok. 50 lat od tych wydarzeń, nadal więcej w legnickim centrum jest działek niezabudowanych niż zabudowanych. Oczywiście nie biorę pod uwagę bloków które powstały na miejscu kamienic i niestety będą w ich miejscu trwać po wieki wieków. Ale całe olbrzymie tereny przy Zamkowej, Środkowej, Grodzkiej, ale i Chojnowskiej, Św Piotra i pawła, NMP czekają na nową aranżację. W kadrze początki budowy kamienicy przy Zamkowej. Dla mnie wzorowy i najlepszy przykład kierunku jaki powinna obrać Legnica przy "rekonstrukcji" historycznego centrum.



391) Wieża bramy chojnowskiej. Jedna z dwóch wież jakie dotrwały do naszych czasów. Kiedyś na system legnickich fortyfikacji skłądały się mury miejskie opatrzone bodajże 5 bramami i bodajże, aż 26 basztami. Fundamenty dwóch baszt możemy znaleźć na tyłach Zamku Piastowskiego.



392) Ulica Najświętszej Marii Panny. Najpopularniejszy legnicki deptak. I w zasadzie jedyny sensowny ciąg łączący Rynek z dworcami PKP i PKS czy z ul. Wrocławską i Kartuzami. Niestety pozostałe dwa historyczne ciągi na tym samym kierunku, czyli ulice Środkowa i Grodzka nie mają żadnych szans, aby zbliżyć się w jakikolwiek sposób zabudową czy popularnością do NMP...



393) Ulica Piastowska. Diament, który w PRLu został potraktowany farbą olejną... Urbanistycznie i architektonicznie niemal wzorowo. Ulica - ściek komunikacyjny. Przestrzeń publiczna na najniższym poziomie. Brak jakiegokolwiek uregulowania kwestii parkingowych. Tak można w skrócie określić jedną z najbardziej reprezentacyjnych legnickich ulic. Zmiany są niezbędne. I nie chodzi tu nawet o zawężenie przekroju, czego boi się co drugi Legniczan, ale o poprawę przestrzeni, wyznaczenie miejsc parkingowych, poprawę nawierzchni chodników, może zasadzenie dwóch szpalerów drzew (miejsca na obecnych trotuarach wystarczy).



394) Legnickie śledziówki. Pocztówkowy kadr. Ech zdjęcie przedstawia legnicki Rynek niemal jako miejsce idealne... Nikt, kto nie zna Legnicy, nawet się nie domyśla, że za plecami fotografującego znajdują się zaniedbane gomułkowskie bloki szpecące od ponad 40 lat legnicki Rynek. Obawiam się jednak, że przed nami o wiele dłuższy okres obecności owych bloków w Rybnku, aniżeli dotychczasowe 40 lat...



395) Ulica Wrocławska. Piękne poranne słońce podkreślające niemal każdy detal na kamienicach. Kadr ustrzelony w dniu wycieczki do Wrocławia. Piękne słońce nie wykorzystane tego dnia do fotografii Legnickiej, ale za to umożliwiające powstanie wrocławskiej Filosssografii... Nic w przyrodzie nie ginie...