536) Nad Kaczawą. Trzeba przyznać, że poniższy panoramiczny widok legnickich kościołów wraz ze świeżo odremontowanymi kamienicami przy ulicach H. Pobożnego i B. Chrobrego sprawia dość przyjemne wrażenie. I tylko rodzące się w głowie pytanie: jak długo wyremontowane kamienice pozostaną w obecnym stanie technicznym może zaburzyć pozytywny odbiór poniższego kadru.



537) Kamień. Skwer Orląt Lwowskich - miejsce w którym mało kto patrzy pod nogi, bo wokół zalewa nas fantastyczna przedwojenna architektura. A tu proszę. Kamień "graniczny" niewiadomego znaczenia. Może ktoś obecnany w historii Liegnitz pokusi się o stwierdzenie, czy jest to znak wyłącznie geodezyjny, czy też może oznaczenie podziemnych sieci np. wodociągowych...



538) LZW. Osiedle Piekary A z wysokości - ponownie. Tym razem w kadrze kilka bloków przy ulicach Karkonoskiej i Bieszczadzkiej. Najstarsza część osiedla, która jak widać już dawno obrosła dość wysokim drzewostanem.



539) Ulica Wrocławska. Przeskakujemy na Piekary Wielkie i ul. Wrocławską wzdłuż której zachowało się całkiem sporo ciekawych małomiasteczkowych, kamieniczek. Kamieniczki bardziej kojarzą się z wiejską zabudową Piekar Wielkich czy Starych, aniżeli z zabudową legnickich przedmieść. Ale taki prawdopodobnie był zamysł, aby płynnie przejść z wiejskich przedmieść w coraz bogatszą tkanke miejską.



540) Legnicki kierkut. Skoro już jesteśmy przy ul. Wrocławskiej to warto zahaczyć jednym kadrem o zydowską nekropolię położoną przy tej ulicy. Cmentarz dodatkowo zyskuje na znaczeniu, jeżeli weźmie się pod uwagę kwestię zrównania z ziemią sąsiedniego niemieckiego cmentarza, na którym obecnie dokonywane są polskie pochówki.



541) LZW. Czerwona Legnica. I nie chodzi mi tu bynajmniej o preferencje legnickich wyborców - bo i tu hasło mogłoby być adekwatne do stanu rzeczywistego. Czerwona cegła i czerwona dachówka. Piękny widok, gdyż mało które miasto w Polsce może wykazać się taką ilością kamienic i budowli krytych właśnie czerwoną dachówką. Czarna papa lub blacha - to powszechny widok jaki towarzyszy większości polskich miast z wysokości.



542) Ulica Chojnowska. Która jak niemal każda z historycznych "wylotówek" obudowana jest stosunkowo mało okazałą zabudową z pierwszej połowy XIX wieku. Dopiero wejście w ulice poprzeczne do historycznych traktów obfituje w wielkomiejską architekturę, jaka powstawała kilka dekad później, aniżeli widoczna w kadrze.



543) LZW. Os. Asnyka. To obecna nazwa nadana pół wieku temu blokom jakie powstały w korytarzy między ulicami A. Asnyka i Lotniczą. Jest to świeża nazwa, bez uwarunkowań historycznych, która jednak już mocno wniknęła w określenie widocznego poniżej terenu. Ale jak przed wojną określany był poniższy teren? Czy to jeszcze Tarninów, czy już być może Zosinek. Zosinek - to chyba też już powojenne określenie... Brak historycznej ciągłości w legnickim nazewnictwie - znów pokutuje.



544) Legnicki Rynek. I znów pocztówkowy kadr omijający szerokim łukiem powojenną zabudowę wokół tegóż Rynku. Skoro już doszło do powojennych wyburzeń na Starym ieście, to czemu nie doszło do nich tuż po wojnie? Wówczas istniałaby nikła szansa, że zamiast bezpłciowych gomułkowskich i gierkowskich bloków Legnica zyskałaby ciekawą socrealistyczną architekturę. Nie mówię, że legnicki Rynek przypominałby warszawski Plac Konstytucji czy krakowski Plac Centralny w Nowej Hucie, ale byłoby zapewne lepiej i ciekawiej niż obecnie.



545) LZW. Legnickie kościoły w przestrzeni miasta. Dopiero porównanie skali legnickich kościołów z sąsiednią zabudową oddaje efekt faktycznej skali tychże budowli, które są poprostu ogromne i niemal nie przystają do skali legnickiej zabudowy. Ale faktycznie ta skala pozytywnie poraża.