591) Kamienicznie, ale od środka. Jakże niewiele takich wnętrz zachowało się w ścisłym centrum, w obszarze wokół rynku. Tu akurat wnętrze jedynej z kamienic stojącej w zachodniej pierzeji rynku, na odcinky między Chojnowską, a Piekarską. Na ile wnętrze jest autentyczne, a na ile to współczesna historyzacja w celu uzyskania klimatu - nie wiem, ale b. mi się podoba...



592) Piekary A. Miks bloków i niskiej zabudowy szeregowej, która stanowi jedno z kilku "lokalnych centrów handlowych" w tej części Osiedla. Podobne zabiegi ulokowania niskiej nieblokowej zabudowy miały również miejsce na Os. Kopernika. Z czego taki zamysł wynikał? Celowe działanie już na etapie planowania osiedla, czy też skutek własności gruntów? Trudno powiedzieć.



593) Aleja Ofiar Ludobójstwa UON-UPA. Ktoś powie dość martyrologi, przecież spokojnie można było tą ulicę pozostawić jako Pątnowską. I o ile w wielu innych przypadkach można dyskutować, to w powyższym nie śmiałbym zaprotestować. To jedna z najtragiczniejszych kart w historii naszego narodu i wymaga upamiętnienia, pomimo faktu, że zdaniem naszych rządzących "czyn" ten nie został określony mianem ludobójstwa, a jedynie czystki etnicznej.



594) Tarninów. Czyli kamienice jak spod "sznurka". Przedwojenna niemiecka urbanistyka poraża porządkiem i jednolitością. Jest to pozytywne porażenie, bo jakoś na terenie "kongresówki" czy Galicji trudno o jednolitość w tym zakresie.



595) Art-deco. Dość "niszowy" styl w architekturze, a jednak w Legnicy przewijający się w wielu miejscach miasta. Nie inaczej jest z budynkiem d. Pogotowia Ratunkowego, który obecnie jest zajmowany bodajże przez zespół szkół katolickich. Stąd figura Św. Franciszka z Asyżu (bodajże), która jest "współczesną" naleciałością na elewacji.



596) LZW. I osiedle M. Kopernika w kadrze. "Deska" to blok przy ul. Marsa, a w dole kadru osiedlowe centrum handlowe, które w bólach powstaje już przynajmniej 20 lat. Cztery połączone ze sobą piętrowe prostopadłościany, z których chyba ostatni jeszcze nie jest wykończony, ale tu proszę o potwierdzenie.



597) Legnica nocą. Trzeba przyznać, że na przestrzeni ostatnich lat legnickie centrum żyje dłużej. Jeszcze 10 lat temu po godz. 18 prożno było szukać w centrum ludzi spragnionych rozrywki czy wieczornego spaceru. Dziś i lokali jakby więcej i przestrzeń publiczna na o wiele lepszym poziomie, co wprost przekłada się na liczbę Legniczan, którzy po przysłowiowej 18 spędzają czas w ścisłym centrum. Oby tak dalej.



598) LZW. To nam PRLowscy urbaniści i decydenci zafundowali centrum. Zamiast morza spadzistych dachów kamienic krytych jakże piękną czerwoną dachówką mamy morze papy, która przykrywa dachy bloków powstałych w miejscu rozebranych kamienic. Od dziecka patrzę na te bloki i chyba nigdy nie będę w stanie zaakceptować faktu, że będę je widział do końca swych dni (choć mam zamiar jeszcze przez przynajmniej 50 lat na tym świecie pobyć). Nie mniej jednak nie zanosi się, aby za naszego życia coś w tej materii uległo zmianie i czy w ogóle kiedykolwiek ulegnie... Co wówczas. Czy za te 50, 100 lat ktoś wpadnie na pomysł urbanistycznego odtworzenia pierwotnego charakteru Starego Miasta, czy znów pojawią się kolejne bloki?



599) Kartuzy. Jest klimat. Kamieniczna dzielnica o "ciut" uboższej zabudowie niż Tarninów i inne kamieniczne dystrykty w mieście. I nie mówię tu o powszechnej patologii społecznej z której ta dzielnica jest znana. O dziwo patologii, która jest swoistą dumą wielu Legniczan zamieszkujących w innych częściach miasta... Legniczanie wiedzą o czym piszę...



600) LZW. Iluzja, że wszystko jest OK. Widzimy "morze kamienic" nad którymi dominują historyczne legnickie wieże. Bloków niemal nie widać. A jednak są i zakłócają odbiór legnickiego Starego Miasta.